Od pewnego czasu można zauważyć szczególnie w mediach społecznościowych modę na bycie eko.  Na grupach ludzie hejtują się wzajemnie za używanie cukru, mąki pszennej czy mleka krowiego. Matki poniżają te ,które dają swoim dzieciom lody lub żelki. Dzieci 4 letnie nie znają smaku herbaty czy soku , bo od dnia narodzin są pojone tylko wodą.

Czy to skrajność?

Tylko pytanie czy takie zachowanie nie jest popadaniem z jednaj skrajności w drugą skrajność? Jeśli mleko to tylko roślinne , zamiast cukru naturalny słodzik a mąka najlepiej ryżowa lub kokosowa. Stajemy się niewolnikami jakiejś mody , gdy tak naprawdę nie znamy pochodzenia tej mąki czy mleka. Nasze babcie i dziadkowie pili mleko prosto od krowy  , jedli chleb pszenny i byli silni i zdrowi . Natomiast teraz dwudziestolatkowie  są słabsi niż ich dziadkowie  oraz częściej odwiedzają lekarzy. Coraz więcej osób ma alergie. Należy sobie zadać pytanie gdzie leży przyczyna . Na pewno złej jakości jedzenie (nawet to eko ), zanieczyszczone powietrze , które wpływa na glebę ,w której rośnie choćby ta eko marchewka czy wodę ,na dodatek sami trujemy się suplementami z apteki  oraz reklamówka leków na zwykły katar.

Jeśli ktoś się interesuje to wie również o tym, że od pewnego czasu w ramach oszczędności  w świat idzie ryż plastikowy wymieszany z prawdziwym. Gdzie w takim razie podziewa się ta ekologia o której tak głośno krzyczymy ? Czy śliczne ,czerwone jabłuszko opryskiwane po każdym deszczu jest naprawdę tak zdrowe jak nam się wydaje ? Jedno jest pewne .Nasza planeta się zmienia a, żywność jako jej owoc ,razem z nią  i to niestety nie są dobre zmiany.