Cheat meal, czyli oszukany posiłek, już jakiś czas temu został zaakceptowany przez wielu dietetyków, którzy włączyli go do planów dietetycznych swoich pacjentów. Ten kaloryczny posiłek, często bardzo bogaty w węglowodany i cukier, wzbudza dalej mnóstwo kontrowersji. Czy rzeczywiście warto zdecydować się na niego, stosując mniej lub bardziej restrykcyjną dietę?

Wszyscy, którzy chcą lub muszą schudnąć i stosują dietę odchudzającą, często przeżywają naprawdę trudne chwile. Przyzwyczajeni do pewnego schematu żywieniowego, który na ogół zawierał bardzo kaloryczną żywność, niezdrowe, fastfoodowe posiłki i mnóstwo słodyczy, doznają szoku już na sam widok dietetycznego jedzenia. Obiadowy talerz pełen smakowitych warzyw różni się od wielkiego schabowego z zasmażaną kapustką.

Nie ma się co dziwić, że już nawet po kilku dniach stosowania diety pogarsza się samopoczucie, a czasem pojawia się nawet stres. Człowiek jest tylko człowiekiem – walczy z pokusami, walczy z ogromną chęcią zjedzenia czegoś niezdrowego i zakazanego.

Ta bitwa ze swoją psychiką jest najtrudniejsza w całym procesie odchudzania. W momentach wielkiego napięcia, którego nie sposób przetrwać, sięgamy po niedozwolony batonik, po hamburgera, a potem po drugi batonik i… po diecie. To właśnie główny powód, dla którego zrodziła się idea cheat meal, tylko czy jest to…

…sukces czy porażka?

Stosując dietę, codziennie walcząc z pokusą zjedzenia czegoś zakazanego, zdarza się, że człowiek nie wytrzymuje i sięga po coś, co w ogóle nie wpisuje się w plan odchudzania. Takie zachowanie jest powodem ogromnego dyskomfortu psychicznego. Pojawia się uczucie porażki, a tuż za nim kroczy obniżona samoocena.

Może więc lepiej pozwolić sobie na cheat meal, czyli oszukany posiłek? Jeżeli w planie żywieniowym zostanie uwzględniony „posiłek marzeń”, to pomoże on uporać się z własną psychiką, nie burząc całej wykonanej wcześniej pracy nad utratą zbędnych kilogramów.

Hamburger i lody mogą być nagrodą za ustalony z góry okres wyrzeczeń. Cheat meal może też być wspaniałym obiadem u babci czy też małą „wyżerką” w czasie jakiegoś przyjęcia weselnego. Ważne jest, aby nie przekroczyć reguł, z góry ustalonych dla cheat meal’a.

Trzymaj się reguł

Jedni twierdzą, że pierwszy taki posiłek powinien nastąpić nie wcześniej niż po dwóch tygodniach stosowania diety. Dwa tygodnie to bowiem czas, w którym organizm jest  w stanie przestawić się na efektywny sposób spalania tkanki tłuszczowej. Inni natomiast uważają, że na cheat meal można sobie pozwolić dopiero wówczas, gdy zacznie brakować silnej woli, a kondycja psychiczna będzie szybko się pogarszać.

Taki posiłek można jeść nie częściej niż raz na tydzień i trzeba go sobie serwować nie na śniadanie czy kolację, ale w środku dnia. Wówczas organizm będzie miał możliwość uporania się z nadspodziewanie dużą liczbą kalorii.

Oszukany posiłek może zawierać nie więcej niż 1000 kcal, ale może składać się z dowolnych dań i przekąsek. Jednym słowem – czego dusza i żołądek zapragną. Następnego dnia waga może nieznacznie pójść w górę, ale to tylko chwilowe wahnięcie, więc nie należy się tym przejmować.

Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że jednorazowe zjedzenie znacznie większego posiłku, liczącego ponad 5000 kcal, jest tak dużym szokiem dla organizmu, że może spowodować trudności w trawieniu, a to już może być bolesne.

W czasie diety żołądek zmniejsza swoją pojemność, a taka ilość jedzenia ponownie doprowadzi do jego powiększenia i cała wykonana wcześniej praca idzie na marne. Wówczas praktycznie zaczynamy dietę od początku… Więcej informacji na www.michalwrzosek.pl/dieta/cheat-meal-jak-i-kiedy/