Każdy, kto próbuje dążyć do idealnej sylwetki i zdrowego trybu życia prawdopodobnie wie już jak ważne w diecie są ryby. Wielu jednak sięga po najpopularniejsze gatunki, takie jak dorsz, pstrąg czy łosoś, w dodatku najczęściej smażone. Obniża to zdecydowanie ich walory odżywcze. Pieczona flądra to bardzo niedocenione rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą zrzucić zbędne kilogramy.

Stronnicze stworzenie

A może raczej „stornicze” – flądra, czyli inaczej stornia lub płastuga to zwierzę o niecodziennej budowie. Ryby kojarzymy zazwyczaj z opływową, symetryczną budową ciała – nie znajdziemy tych cech jednak u flądry. Jej środowisko życia, czyli muliste dna u ujść rzek zadecydowało o całkowitym bocznym spłaszczeniu ich ciała, a nawet przemieszczeniu jednego oka na drugą stronę – w końcu gatunek ten spoczywa praktycznie całe życie na boku. Co ciekawe tylko około 30% fląder jest lewostronna (np. turbot). Reszta jest prawostronna – leżą na lewym boku, a ich lewe oko znajduje się na prawej stronie ciała. Pozwala to na bezproblemowe zagrzebywanie się w mule, by uniknąć pożarcia przez drapieżników, a o zmroku żerować na małżach, owadach, skorupiakach, wieloszczetach i innych drobnych zwierzętach wodnych.

Dowiedz się więcej o flądrze na: https://www.makro.pl/food-lovers/fladra

Kupuj rozsądnie

Flądry to tania alternatywa dla wspomnianych na początku gatunków ryb, dużo lepsza dla naszego zdrowia niż mięso pangi czy mintaja, a przy tym wyjątkowo smaczna.  Warto jednak zwrócić uwagę na to gdzie zaopatrujemy się w filet – szczególnie wystrzegajmy się nieznanych źródeł, na przykład nad morzem, podczas wakacji. Niestety większość toksyn w wodach zarówno słodkich, jak i słonych opada na dno, czyli środowisko życia flądry, stąd spożycie nieprzebadanego mięsa wiąże się z pewnym ryzykiem. Często bardzo tanią ofertę  można złapać w Makro i innych sklepach, gdzie ryby są świeże, badane i odpowiednio przechowywane.

Zdrowie i smak

W naszej diecie ryby powinny pojawiać się około dwa razy w tygodniu – stanowią niezastąpione źródło usprawniającego leczenie ran cynku,  niezbędnych dla zdrowia kości witamin z grupy D, fosforu, selenu, zbawiennych dla układu krążenia kwasów tłuszczowych omega-3 i dużej ilości pełnowartościowego białka. Składniki te w większości oczywiście zostają w mięsie podczas smażenia, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak dużą przeszkodą jest ten sposób przygotowania dla utrzymania dobrego wyglądu. Dużo lepszym pomysłem jest pieczenie – nie tylko ograniczamy użycie tłuszczu, ale również wydobywamy smak ryby, zamiast zagłuszać go pospolitą, nieciekawą panierką. Filety z flądry najlepiej marynować w soku z cytryny  lub limonki przez około 1,5-2 godzin w lodówce, a potem wyłożyć na papier do pieczenia (ewentualnie lekko wysmarowany olejem kokosowym), posypać mieszanką ulubionych ziół – tu najlepiej nadają się rozmaryn i majeranek, szczyptą soli, pieprzu oraz odrobiną sproszkowanego lub posiekanego bardzo drobno czosnku. Całość w rozgrzanym do 200˚C piekarniku powinna piec się około 10-15 minut, do całkowitego zbielenia mięsa.

Pamiętajmy, żeby nie przesadzać z pieczeniem i nie spalić lub wysuszyć naszej ryby na wiór. Powinna być soczysta i zachęcać nie tylko nas, ale też domowników i gości do częstszego sięgania po coś innego niż schabowy i hamburger. Razem zmieniajmy żywieniowe nawyki i szukajmy nowych smaków – nie ma nic lepszego dla naszego podniebienia i samopoczucia.